niedziela, 3 stycznia 2016

Tak ? Nie?

Zastanawiam sie wlasnie jaka decyzje powinna podjac kobieta bedac z chorobliwie zazdrosnym mezczyzna?

Powinna spokojnie znosic jego doszukiwania w niej zdrady- szperanie po komorce, zadkie danie jej wyjscia samej czy pisanie z kumplami wiadomosci tekstowych...?
Czy tak powinien wygladac zwiazek?
Ona mu ufa nie pyta i nie ukazuje jaka jest zla kiedy on ma wiele kuzynek z ktorymi pisze, a on wrecz przeciwnie.
Czy my kobiety powinnysmy walczyc ze soba na poczet naszej slabosci- milosci?
Czy ta milosc w koncu jest glupia i slepa czy jest jedna z nauk zyciowych ktore na koncu zostana docenione?
I chwila... wlasnie milosc...jak duza powinna byc zazdrosc zeby byla ciagle miloscia...
Chyba kazdy tutaj ma swoj rozgranicznik.
Jednakze jedni twierdza ze trzeba walczyc o milosc bo to jedyna wartosciowa rzecz w zyciu czlowieka a drudzy ze na rzecz milosci nie wolno sobie niczego odmawiac jak np szczescia...ale i teraz jest pytanie...to znaczy ze milosc to nie szczescie?

Jak rozgraniczyc to wszystko kiedy nie mamy jeszcze praktyki malzenskiej badz zdruzgotanej psychiki po przejsciach?

Dramatycznie to wyglada ale kiedy milosc nie byla dramatem?;)

Mysle rowniez ze niektorzy mezczyzni bedac mega zazdrosni roba cos rodzaju dramat gdzie oni sa w centrum uwagi dla kobiety.

Mysle ze to maja wyssane z mlekiem matki (DNA mamki;)) 
W tych czasach mezczyzni obejmuja wiele kobiecych (kiedys) tradycyjnych obowiazkow- lubia siedziec w domu z dziecmi a kobieta idzie do pracy wiec czemu nie brac tez hormonow na siebie?

Otoz to! 

Mezczyzna oddala sie coraz bardziej od lowcy. 
Wiele kobiet na pierwszym spotkaniu pyta mezczyzne o randke czy numer telefonu w powiewie flirtu od niej sie rozpoczynajacego.
Nie mowie ze jestem przeci rownouprawnieniu ale brakuje mi tej meskosci ilustrujacej sie na ulicach kiedy kobieta byla ozdoba mezczyzny a mezczyzna byl meski poprzez jego zachowanie do kobiety NIE na odwrot.

Teraz mamy wszystko po rowno....ejj....zaraz, zaraz....moze bede zlosliwa ale ciagle zostaje kwestia okresu, rodzenia czy bolacych piersi , obwislosci po dzieciach i trudnosci powrotu do poprzedniej figury... 

Mysle ze nie jedna kobieta podzielilaby to na pol za sprawa rownouprawnienia ;) 

Ja TAK! ;)

W sumie poruszylam dwa tematy ale jednego i drugiego sie boje bo jeden w zyciu moze oznaczac ze (zazdrosny) osobnik plci M moze cie zdradzac szukajac tego samego u ciebie lub trzymac cie w mentalnej klatce sprawdzania calodobowego  badz druga opcja jesli mezczyzna stanie sie bardziej kobiecy niz teraz czy bedziemy mieli doczynienia z nowa rasa ludzka?
 mentalne ON,ONA,ONO?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz