Milosc jest
slepa? Robimy innym na zlosc? Sobie? Czy nie możemy postawić twardo nogi na
swoim szczęściu?
Co jest z nami
kobietami?!
Po opowieści mojej
znajomej okeeeej tez bym radzila jej nie brnac w tym związku dalej, ale czy to
my osoby trzecie powinnysmy tym zarzadzac?
Od razu przypominają
mi się te długie, glosne teksty: ZNAJDZ SWOJE SZCZESCIE!! OTACZAJ SIĘ TYLKO
TYMI LUDZMI, KTÓRZY PRZYNOSZA CI POZYTYWNE CHWILE!!!
JUST DO IT!!!!
Może to wlasnie
jest nasze szczęście? Być z takim kims, kto raz ci daje blask radości w oczach
a raz lzy albo smutek (nie mowie tu o jakiejkolwiek przemocy), bo jakbyśmy docenili
szczęśliwe chwile nie majac tych złych???
Ni ch..a-;P
Jeśli twój partner
przynosi ci na zmiane raz pozytywne chwile raz cie zasmuca albo po prostu nie
jest idealny w swoich dokonaniach w pracy, traci ja nagminnie albo nie placa mu,
bo cie potrafi otworzyć ust o swoje….Czy to powinno nam wskazywać ze to nie
jest ta osoba, z która mielibysmy spedzic reszte zycia?
Rodzina na NIE,
znajomi na NIE hmm….. Już nie chodzi o to ze nie powinni zarzadzac naszym zżyciem,
mowic nam, co powinnam/nienem, ale o samo logiczne zapytanie siebie samych- Czy rzeczywiście wiemy, co jest dla nas
dobre?????
Poczekaj!
Kiedys było ze
opiekunowie wybierali kobietom meza. Z tego, co wyczytałam to miało to
identyczne skutki jak dziś, kiedy wybieramy ich sobie same. Tyle ze wcześniej rozwod
to była katastrofa w rodzinie, wiec buzka na klutke i jedziesz dalej. Ufff…..
Rodzice popełniali
bledy, bo malzenstwo się nie dogadywalo, były klotnie i zdrady plus przymykanie
oczu na to, co się dzieje.
Nic się nie
zmienilo pod względem bledow wyboru partnera wiec czy powinnismy sluchac
innych?
Nawet tych, co chcą
tak bardzo naszego dobra??
Gdzie szukac odpowiedzi,
jeśli nawet szczere checi naszych najlepszych przyjaciol okazują się nieprzydatne…..?????????????????????????????????
?


